Włączcie to http://www.youtube.com/watch?v=MrL7NiiQTHI i słuchajcie tak długo aż nie przeczytacie tego tekstu.
Wyobraź sobie taką rzecz.
Jesteś dorosła, masz dzieci, a nawet wnuki.
Przeżyłaś już wiele w życiu, które dużo Cię
nauczyło. Masz męża, z którym jesteś
szczęśliwa. Pewnego dnia, kiedy oglądasz
telewizję słyszysz "Swoją karierę zaczynał
jako 16-latek, miał wzloty i upadki. Kochało
go miliony dziewczyn, a także chłopców.
Justin Bieber zmarł wczoraj o godzinie
14:19. Wszyscy są zszokowani..." Czujesz jak
łzy kumulują się w Twoich oczach, by po
chwili uwolnić się i powoli spływać po
Twoich policzkach. Czujesz pustkę, a
wszystkie wspomnienia wracają. Twoje
dzieci są w pracy, a ty opiekujesz się
wnukami, które widząc jak płaczesz pytają
"Babciu... Co się stało?". Ty jedynie
uśmiechasz się nie wiedząc co powiedzieć.
Czujesz w sercu, że jedna z najważniejszych
Ci osób odeszła od tego świata. Czujesz Jego
nieobecność, czujesz, że osoba, którą kiedyś
tak kochałaś umarła. "Poczekajcie" mówisz
do dzieci i wstając z bujanego fotela idziesz
na samą górę. Na strych. Do miejsca, gdzie
masz pewne pudełeczko. Kiedy docierasz na
strych z trudem wyszukujesz ogromne
pudło, które po chwili otwierasz.
Wspomnienia wracają. Przypomina Ci się
pierwszy dzień, kiedy go usłyszałaś, a Ty
pokochałaś Go nie zważając na nic.
Przypominają Ci się pierwsze przyjaźnie z
Belieberkami, wszystkie akcje na twitterze,
wszystkie hejty skierowane na Ciebie i
Twojego idola. Przypomina Ci się również
dzień, w których Ty i kilka tysięcy dziewczyn
(oraz chłopców) spełniło swoje marzenie.
Dzień, w których w końcu mogłaś zobaczyć
Go na żywo. Dzień, w którym płakałaś ze
szczęścia, byłaś wśród swoich sióstr i braci.
Zaczynasz płakać, wiedząc, że to już nie
wróci. Przypomina Ci się dalsza walka o to,
aby Justin mógł ponownie tutaj wystąpić.
Przypomina Ci się dzień, w którym dorastasz.
Kończysz szkołę, zaczynasz pracę. Zaczynasz
prowadzić poważne życie, odsuwasz się od
idola przez brak czasu. Po kilku latach
chowasz wszystkie płyty, plakaty, ubrania,
książki, albumy, poduszki, "zabawki" z Nim
do jednego pudła. Owe pudło schowasz na
strychu, na którym teraz siedzisz. Patrzysz na
te wszystkie rzeczy i uśmiechasz się sama
do siebie przypominając jakie Justin dawał
Ci szczęście zwykłym uśmiechem, zwykłym
zdaniem "i love my beliebers ". Przypomina
Ci się jego łzy wzruszenia, jak i te przez
hejterów. Przypomina Ci się jak broniłaś go
całą sobą, tylko po to, aby jemu nic się nie
stało. Przypomina Ci się jak płakałaś kiedy
widziałaś Jego wywiady, czy nowe teledyski,
bądź jego słowa, gdzie mówi o swoich
Beliebers jak o najważniejszych osobach na
świecie. Przypomina Ci się jak jarałaś się
wszystkim co zrobił razem z innymi
Belieberkami na twitterze. Ryczę ;c
Wyobraź sobie taką rzecz.
Jesteś dorosła, masz dzieci, a nawet wnuki.
Przeżyłaś już wiele w życiu, które dużo Cię
nauczyło. Masz męża, z którym jesteś
szczęśliwa. Pewnego dnia, kiedy oglądasz
telewizję słyszysz "Swoją karierę zaczynał
jako 16-latek, miał wzloty i upadki. Kochało
go miliony dziewczyn, a także chłopców.
Justin Bieber zmarł wczoraj o godzinie
14:19. Wszyscy są zszokowani..." Czujesz jak
łzy kumulują się w Twoich oczach, by po
chwili uwolnić się i powoli spływać po
Twoich policzkach. Czujesz pustkę, a
wszystkie wspomnienia wracają. Twoje
dzieci są w pracy, a ty opiekujesz się
wnukami, które widząc jak płaczesz pytają
"Babciu... Co się stało?". Ty jedynie
uśmiechasz się nie wiedząc co powiedzieć.
Czujesz w sercu, że jedna z najważniejszych
Ci osób odeszła od tego świata. Czujesz Jego
nieobecność, czujesz, że osoba, którą kiedyś
tak kochałaś umarła. "Poczekajcie" mówisz
do dzieci i wstając z bujanego fotela idziesz
na samą górę. Na strych. Do miejsca, gdzie
masz pewne pudełeczko. Kiedy docierasz na
strych z trudem wyszukujesz ogromne
pudło, które po chwili otwierasz.
Wspomnienia wracają. Przypomina Ci się
pierwszy dzień, kiedy go usłyszałaś, a Ty
pokochałaś Go nie zważając na nic.
Przypominają Ci się pierwsze przyjaźnie z
Belieberkami, wszystkie akcje na twitterze,
wszystkie hejty skierowane na Ciebie i
Twojego idola. Przypomina Ci się również
dzień, w których Ty i kilka tysięcy dziewczyn
(oraz chłopców) spełniło swoje marzenie.
Dzień, w których w końcu mogłaś zobaczyć
Go na żywo. Dzień, w którym płakałaś ze
szczęścia, byłaś wśród swoich sióstr i braci.
Zaczynasz płakać, wiedząc, że to już nie
wróci. Przypomina Ci się dalsza walka o to,
aby Justin mógł ponownie tutaj wystąpić.
Przypomina Ci się dzień, w którym dorastasz.
Kończysz szkołę, zaczynasz pracę. Zaczynasz
prowadzić poważne życie, odsuwasz się od
idola przez brak czasu. Po kilku latach
chowasz wszystkie płyty, plakaty, ubrania,
książki, albumy, poduszki, "zabawki" z Nim
do jednego pudła. Owe pudło schowasz na
strychu, na którym teraz siedzisz. Patrzysz na
te wszystkie rzeczy i uśmiechasz się sama
do siebie przypominając jakie Justin dawał
Ci szczęście zwykłym uśmiechem, zwykłym
zdaniem "i love my beliebers ". Przypomina
Ci się jego łzy wzruszenia, jak i te przez
hejterów. Przypomina Ci się jak broniłaś go
całą sobą, tylko po to, aby jemu nic się nie
stało. Przypomina Ci się jak płakałaś kiedy
widziałaś Jego wywiady, czy nowe teledyski,
bądź jego słowa, gdzie mówi o swoich
Beliebers jak o najważniejszych osobach na
świecie. Przypomina Ci się jak jarałaś się
wszystkim co zrobił razem z innymi
Belieberkami na twitterze. Ryczę ;c
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz